Ten pomysł brzmi idealnie. Zatrzymaj pijanego kierowcę, zanim przekręci klucz w zamku. Ratuj życie. Taka jest logika szczególnego wymogu zawartego w uchwalonej w 2021 r. ustawie o inwestycjach infrastrukturalnych i zatrudnieniu. Nowe samochody muszą być wyposażone w technologie zapobiegające jeździe pod wpływem alkoholu. Problem w tym, że rząd chce już teraz zobaczyć rezultaty, ale technologie nie są jeszcze gotowe.
Mamy już blokady – systemy blokad zapłonu (IID). Wiesz o czym mówimy. Sądy wymagają, aby przestępcy dmuchnęli w rurę, aby uruchomić samochód. To działa. Ale to jest system aktywny. Nowa zasada wymaga czegoś innego. Wymaga pasywnych systemów wykrywania alkoholu, które wykrywają poziom nietrzeźwości kierowcy bez konieczności podejmowania przez niego jakichkolwiek działań.
Pomyśl o czujnikach w kierownicy. Lub kamery śledzące ruchy oczu w celu wykrycia senności. Być może samochód będzie naturalnie analizował Twój oddech podczas wydechu. Celem jest określenie stężenia alkoholu w skórze lub zarejestrowanie ruchów kierownicy wyrażających „roztargnienie”. Samochód albo Cię zatrzyma, ograniczy prędkość, albo całkowicie się wyłączy.
Brzmi bezpiecznie, prawda?
Ustawodawcy w Waszyngtonie mówią nie. I nie tylko tak, ale zdecydowanie.
Dlaczego politycy są przeciwni obowiązkowym monitorom trzeźwości w samochodach
Istnieje znaczny sprzeciw wobec obowiązkowego wdrażania pasywnych systemów wykrywania alkoholu. Zaniepokojenie budzi Sojusz na rzecz Innowacji Motoryzacyjnych, który reprezentuje głównych producentów samochodów. Boją się fałszywych alarmów. Wyobraź sobie, że zostajesz zatrzymany przez policję – lub, co gorsza, blokowany na autostradzie – ponieważ czujnik rozpoznaje, że Twoja poranna kawa pachnie wódką lub dlatego, że jesteś przeziębiony.
Przedstawiciel Thomas Massie (R-Ky.) jest jednym z najgłośniejszych głosów sprzeciwiających się tej inicjatywie. Udało mu się zablokować finansowanie tej części ustawy infrastrukturalnej. Ponadto przedstawił projekt ustawy mający na celu całkowite wyeliminowanie tej zasady. Jego argument nie dotyczy bezpieczeństwa. Mówimy o swobodach obywatelskich. Zadaje trudne pytanie: co się stanie, gdy samochód uzna, że nie nadajesz się do kierowania?
Niektórzy przeciwnicy idą jeszcze dalej. Żartują – lub ostrzegają – że następnym krokiem będzie wezwanie policji, aby po ciebie przyjechała. Krajowa Administracja Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA) nie planuje obecnie niczego takiego. Reakcja samochodu może ograniczać się do prostego ostrzeżenia na desce rozdzielczej. Lub zakłócając sterowanie, gdy samochód jest w ruchu. Nie wiemy, ponieważ NHTSA nie zatwierdziła jeszcze ostatecznego planu.
Jak faktycznie działa technologia pasywnego wykrywania zatruć (w teorii)
Nowoczesne blokady wymagają od kierowcy wydechu. Kropka. Nowa technologia musi być niewidoczna.
Możliwe podejścia obejmują:
– Pomiar poziomu alkoholu przez skórę za pomocą stref kontaktowych na kierownicy.
– Uzyskiwanie odczytów na podstawie analizy powietrza w kabinie podczas wydechu kierowcy za pomocą czujników jakości powietrza.
– Monitoruje ruchy oczu i działanie kierownicy, aby wykryć senność lub rozproszenie uwagi.
To rozróżnienie jest ważne. Aktywna blokada jest karą. System pasywny jest narzędziem nadzoru. Ona cię obserwuje. Stale. Stąd biorą się obawy dotyczące prywatności. Jeśli samochód może wykryć, że jesteś rozproszony, czy może wyczuć również, że przekraczasz prędkość? A może zachowujesz się agresywnie? Granice zastosowania tej technologii są niejasne.
Kiedy samochody będą miały wbudowane czujniki trzeźwości?
Pierwotne terminy były ambitne. Producenci samochodów byli zobowiązani do wdrożenia tych systemów w modelach 2028.
Ta data jest martwa.
Prawdopodobieństwo, że jakikolwiek pojazd z roku 2028 będzie fabrycznie wyposażony w pasywny system wykrywania alkoholu, jest praktycznie zerowe. NHTSA ma obowiązek co roku składać sprawozdania dotyczące przekroczonego terminu przez następne dziesięć lat. To dziesięć lat wymówek. Przy obecnym tempie rozwoju szanse, że Twój następny nowy samochód będzie miał wbudowany alkomat, są mniej więcej takie same, jak zawartość alkoholu w butelce kombuchy. Niski. Łatwo. Ale nie na tyle, żeby zatrzymać samochód.
Prawo istnieje. Technologia – nie. Tymczasem liczba zgonów spowodowanych jazdą pod wpływem alkoholu stale rośnie. Utknęliśmy w oczekiwaniu na czujnik, którego jeszcze nie wynaleziono, który uratuje nas od problemu, do którego rozwiązania mamy już narzędzia.





















