Chcą ci sprzedać adrenalinę, jaką dają maszyny analogowe. Albo przynajmniej sprawi, że w to uwierzysz. Odrodzony Jensen Interceptor to nie tylko zakurzone odrodzenie kultowego samochodu z lat sześćdziesiątych, owiniętego w winyl i opatrzonego etykietą „gotowe”. Nie. Ta maszyna została zbudowana od podstaw. Aluminiowy korpus, niestandardowe doładowane V8. Ma za zadanie przedzierać się przez szlaki, a nie iść na śniadanie.
Jensen International Automotive twierdzi, że samochody są produkowane ręcznie w Oxfordshire. Rzemiosło spełnia kod. Tradycje – z tytanem. Obiecują projekt opracowany od podstaw.
Przeniesienie luksusowego brytyjskiego motywu GT na nowy, nowoczesny poziom nie jest restomodem. To zupełnie nowy samochód.
To jest ich stanowisko. Dave Durden, dyrektor generalny, bardzo jasno wyraził się w tej kwestii. To nie jest kontynuacja. To nie jest hołd. Stoi na własnych dwóch nogach. To odważne. Albo lekkomyślność. Być może oba.
Pod maską
Nie znajdziesz tutaj elementów wystroju retro. Żadnych chromowanych zderzaków czekających na zarysowanie. Zdjęcia zwiastuna przedstawiają pływający słupek C, poszerzone nadkola, które wyglądają agresywnie, oraz tylny pasek świetlny LED, który wygląda nowocześnie. Ma sylwetkę dwudrzwiowego Gran Turismo. Krążą pogłoski, że pomieści cztery osoby, nie zmuszając ich do walki o miejsce na łokcie.
Wygląda na to, że jest skierowany do odbiorców Bentley Continental GT lub Aston Martin Vanquish. Ale czy może zaoferować konkurencyjną cenę?
Szacunkowo: 250 000–300 000 funtów. Jeżeli cena będzie wyższa, zostaniesz obciążony podatkiem od wyłączności. Nikt jeszcze nie wie tego na pewno. Prezentacja planowana jest na rok 2026. Po co czekać? To szósta rocznica oryginału. Tradycja wymaga okrągłej liczby.
Wewnątrz spodziewaj się luksusu. Wysokiej jakości materiały. Drewno i skóra? Może. Karbon i Alcantara? Jest to również możliwe. Wysoki stopień personalizacji. Wybierz swoje zatrucie. Po prostu zapłać.
Pozostaje jedna tajemnica. Przenoszenie. Czy zastosowany zostanie napęd na wszystkie koła z Jensen FF? A może wersja z napędem na tylne koła dla purystów, którym brakuje driftowania po śniegu? W tej kwestii panuje cisza. Do widzenia.
Przyszła forma
GTX zorientowany na tor to dopiero początek. JIA nazywa to podstawą. Pojawią się wersje drogowe. Pojawią się jeszcze potężniejsze samochody torowe. To odbudowa marki. Nie jest to eksponat muzealny.
GTX nadaje ton. Agresywny. Brytyjski. Głośny. Chce udowodnić, że stare nazwiska mogą oddychać nowym powietrzem, nie tracąc przy tym duszy. Czy naprawdę jest w stanie konkurować z uznanymi zawodnikami wagi ciężkiej?
Kto wie. Będziemy musieli poczekać do przyszłego roku, aby zobaczyć, czy V8 warczy wystarczająco głośno, aby coś zmienić.





















