Światła były włączone, ale telefony milczały. 8 lipca sieć Telstry doznała poważnej awarii, wrzucając tysiące Australijczyków w cyfrową ciemność.
Połączenia zostały przerwane, a dane zamrożone. Błędy występowały nawet przy płatnościach za pośrednictwem EFTPOS. Taksówki stały bezczynne. Ucierpiały także środki transportu publicznego w Wiktorii i Nowej Południowej Walii. Połączenia alarmowe na szczęście zostały zrealizowane w cudowny sposób. Jednak dla rosnącej liczby właścicieli pojazdów elektrycznych incydent ten stał się nie tylko niedogodnością, ale realnym zagrożeniem znalezienia się na odludziu.
Chargefox, największa australijska publiczna sieć ładowania, w dużym stopniu opiera się na aplikacjach do interakcji ze stacjami. Kiedy Telstra ucichła, stacje Chargefox ucichły. Odmowa dostępu. Dotknięte zostały także stacje benzynowe NRMA, RACV i Woolworths. Australijskie Stowarzyszenie Pojazdów Elektrycznych (AEVA) było nie tylko zirytowane, ale wręcz przestraszone.
To nie był tylko niefortunny incydent we wtorek. Była to oczekująca luka w zabezpieczeniach systemu.
Jo Audie, wiceprezes AEVA, nie powstrzymywała się od rozmowy z CarExpert: „Mówiąc wprost, awaria sieci nie powinna zakłócać życia właścicieli pojazdów elektrycznych”.
Wymóg jest rygorystyczny i jasny: opcje połączenia zapasowego.
W przypadku utraty sygnału stacja ładująca nie powinna zamieniać się w przycisk do papieru. Zespół Audie nalega, aby korzystać ze stacji będących własnością rządu, które mają połączenia z wieloma operatorami. Albo, jeszcze lepiej, na stworzeniu niezawodnego systemu komunikacji, który nie wpada w panikę, gdy Internet się zmienia. A co jeśli wszystkie inne metody zawiodą? Stacja powinna automatycznie przejść w tryb darmowego ładowania.
„Stacje te często znajdowały się w kluczowych lokalizacjach regionalnych… pozostawiając właścicieli pojazdów elektrycznych całkowicie bezradnych.”
Problemem są regiony. W pobliżu nie ma alternatywnych opcji. Brak udogodnień w centrum miasta. Tylko Ty, martwy telefon i stacja, która nie chce działać bez sygnału aplikacji. To współczesna wersja limbo.
Do tego dochodzi zamieszanie z płatnością. EFTPOS nie zadziałał. Karty zbliżeniowe nie zostały zeskanowane. AEVA zaleca systemy dotknij i idź, które przechowują autoryzowane płatności w kolejce do czasu przywrócenia połączenia. Dlaczego nie? Zapobiega to blokowaniu transportu i eliminuje cały dramat „moja aplikacja nie ładuje się”.
Spójrz na skalę. Udział pojazdów elektrycznych w czerwcu 2024 r. stanowił 23,3% sprzedaży nowych samochodów. Samochody benzynowe? 24,8%. Idą obok siebie. Tesla Model Y to absolutny bestseller. W pierwszej dwudziestce najlepiej sprzedających się samochodów? Ani jednego modelu z wyłącznie silnikiem benzynowym. Elektryczny. Hybrydy. Diesel. To jest mieszanina.
To nie jest rok 2020. To jest rzeczywistość roku 2024/2026. Awaria, która miała miejsce w tym tygodniu, prawdopodobnie dotknie znacznie większą liczbę kierowców niż awaria Optus pod koniec 2023 r. W tamtym czasie karty RFID stanowiły przydatne zabezpieczenie. Teraz? Opierasz się na danych, które nie zawsze są dostępne.
„Żyjemy… w bardzo połączonym świecie”.
Audi ma rację. Ale łączność nie oznacza trwałości. To po prostu uzależnienie. A kiedy się łamie, widzimy całą jej kruchość. Trzeba zmienić standardy. Zanim nastąpią kolejne poważne zakłócenia. Kto będzie z kablem w rękach, gdy utracony zostanie sygnał? 📶⚡





















