Wyjaśnijmy sobie jedną rzecz: jeśli nie kupujesz klasycznego samochodu klasy kolekcjonerskiej, samochód nie jest inwestycją. To jest wydatek.
Prawdopodobnie słyszałeś, jak ludzie uzasadniają finansowanie nowego Porsche 911 lub luksusowego BMW, nazywając je „inteligentnymi aktywami”. To jest błędne. To zobowiązania, które „wyciekają” pieniądze już w momencie zmiany właściciela. Tak, ceny niektórych nowych samochodów rosną. Ale to rzadkie wyjątki. Przewidywanie, który model zachowa swoją wartość, jest niemal ryzykowne. Wiara w to, że kupisz nowy samochód, przyniesie zyski kapitałowe, jest ryzykownym założeniem. Większość samochodów traci na wartości. Szybko.
Pomyśl o nowym samochodzie jak o lodówce. Kupujesz to. Od razu zaczyna tracić na wartości. To się łamie. Potrzebuje części zamiennych. Wydajesz pieniądze, żeby to działało. Taka jest rzeczywistość własności. Jest mało prawdopodobne, że kiedykolwiek odzyskasz wydane pieniądze, nie mówiąc już o zysku. Nie ma nic złego w wydawaniu pieniędzy na coś, co traci wartość, jeśli lubisz z tego korzystać. Tylko nie nazywaj tego strategią inwestycyjną.
Inteligentniejszy sposób na zakup samochodu na co dzień
Kupno samochodu to proces emocjonalny. Wiemy to. Jednak używanie logiki finansowej do uzasadnienia emocjonalnego zakupu jest pułapką. Jeśli myśl o wyczerpaniu się konta bankowego, gdy samochód stoi w garażu, powoduje, że się pocisz, przestań kupować nowe samochody.
Najmądrzejszy ruch? Kup używany samochód, który ma zaledwie kilka lat. Szukaj modeli o najwyższych wskaźnikach niezawodności i dobrym zużyciu paliwa. Będzie ci się to wydawać nowe. Pierwszy właściciel poniósł już główną utratę wartości. Otrzymujesz najnowocześniejszą technologię, funkcje bezpieczeństwa i niezawodność, unikając jednocześnie najgorszej części krachu finansowego.
Kiedy klasyczne samochody naprawdę mają sens
Jest inny sposób, jeśli masz czas, pieniądze i przestrzeń. Tutaj w grę wchodzą klasyczne samochody. Ale zakup zabytkowego samochodu w ramach inwestycji nie jest jak zakup Hondy Civic. Nie można już uważać go za środek transportu.
Jazda samochodem „inwestycyjnym” wiąże się z ogromnym ryzykiem. Jedno zadrapanie błotnika, jedna burza gradowa lub jedna kradzież mogą zniszczyć lata potencjalnego wzrostu. Dzieje się to za minutę. Żadna ilość konserwacji nie chroni przed pechem. Potrzebujesz bezpiecznego garażu. Potrzebujesz wiedzy. Musisz zrozumieć, jak dbać o te maszyny. Jeśli nie jesteś gotowy na taki poziom zaangażowania, trzymaj się z daleka.
Poruszanie się po rynku samochodów klasycznych
Nawet jeśli poważnie myślisz o kolekcjonowaniu, nie kieruj się pierwszą ofertą, którą zobaczysz. Rynek samochodów klasycznych napędzany jest trendami. To cykliczne. Jest nieprzewidywalny. Próba odgadnięcia momentu na rynku – kup tanio, by sprzedać drożej – często obraca się przeciwko Tobie. Ceny zmieniają się pod wpływem szumu, a nie tylko wartości wewnętrznej.
Celem jest znalezienie samochodu, który naprawdę pokochasz. Taki, na który Cię stać. Jeśli rynek spadnie, a Twoja inwestycja straci wartość papierową, nadal będziesz miał piękną sztukę do obejrzenia. Nadal będziesz miał to, co sprawia ci przyjemność. Jeśli nie podoba Ci się pomysł, że Twoje aktywa stoją w garażu i tracą na wartości podczas oglądania, klasyczne samochody nie są dla Ciebie.
“Eksperci oferują kilka strategii zakupu samochodów klasycznych jako inwestycji. Po pierwsze, na tym etapie nie można już traktować go jako zwykłego samochodu. Prowadzenie samochodu inwestycyjnego wiąże się z ogromnym ryzykiem.”
To jest hobby. To jest pasja. Dla niektórych jest to portfel aktywów. Jednak dla przeciętnego kupującego wchodzącego do salonu samochodowego z wnioskiem o pożyczkę jest to po prostu tracący na wartości składnik aktywów. Zaakceptuj to. Jeździj. Ciesz się tym. Nie oczekuj, że to się zwróci.



















