Obrońca Octa pojawił się niespełna dwa lata temu.
Przeskocz w czasie i zobacz, jak Land Rover robi coś jeszcze bardziej szalonego. Błyskawiczny prototyp właśnie trafił na tor Nürburgring. Zwykle to miejsce jest przeznaczone do wyścigów asfaltowych, ale nie w tym przypadku.
To auto jest stworzone do brudu.
Wyobraź sobie Mercedesa-AMG G63, ale bez osi portalowych.
Wygląda na wyższą i szerszą. Nadkola rozszerzają się agresywnie, ukrywając masywne opony Goodyear Wrangler. Dwie fajki, wznoszące się wzdłuż słupków A, przypominają anteny.
Dlaczego jest ich dwóch?
Oddychać, gdy inni już toną. Dzięki nim zwiększa się głębokość pokonywania przeszkód wodnych, nie stwarzając przy tym ryzyka uderzenia wodnego silnika. Jasnoniebieskie paski na ciele to tylko kamuflaż, który ma odwrócić uwagę. Można je zaniedbać.
Silnik ponownie pochodzi od BMW – 4,4-litrowy silnik V8 z podwójnym turbodoładowaniem. W Octa wytwarza 626 koni mechanicznych.
Tutaj mogłoby być jeszcze wyżej, choć chyba nie jest to konieczne. Dwieście dwadzieścia sześć koni jest już w stanie rozerwać każdą przekładnię.
Najprawdopodobniej Land Rover wprowadzi tę bestię wraz z liftingiem 2027. Oczekuje się, że tył otrzyma osobne fotele kapitańskie, a osłona chłodnicy również może ulec zmianie.
Ale wisiorek…
Jest twarda. Zaprojektowany na skały i błoto, które zasysa słabsze Jeepy. Inżynierowie przesuwają granice swoich możliwości do maksimum.
Nie mamy jeszcze nazwy dla tego modelu.
Ale czy to ma znaczenie?
Prawdopodobnie nie. Octa była szczytem ewolucji. Jeszcze nie dzisiaj. Teraz sufit po prostu zniknął.
Co może być bardziej „dzikiego”?
