Rzecz w tym, że to nie jest F1. A tego właśnie nikt się nie spodziewa.
Wszyscy powszechnie zakładają, że historia McLarena jako producenta samochodów drogowych rozpoczęła się od legendarnego hipersamochodu z lat 90-tych. Ale na długo wcześniej, przed pojawieniem się danych z tuneli aerodynamicznych i obsesją na punkcie włókna węglowego, był to tylko samochód wyścigowy z pospiesznie przyklejonymi reflektorami. Na ten pomysł wpadł Bruce McLaren pod koniec lat 60. Wziął rasowy samochód wyścigowy M6A i próbował okiełznać trzy z nich. Jeden z nich stał się nawet jego codziennym samochodem. Nazwał go M6GT.
To nigdy nie weszło do serii.
Hołd dla samych początków i duchowe oświecenie na przyszłość.
John Simms ujął to łagodnie. Rzeczywistość wymaga znacznie większego wysiłku. Po ponad pięćdziesięciu latach jednostka Special Operations McLaren (MSO) podjęła wyzwanie. Nie działali przypadkowo. Szperali w archiwach w poszukiwaniu oryginalnych form, zakurzonych rysunków i starych fotografii. W rezultacie powstał unikalny model. Tylko jeden. Jeśli będziesz miał szczęście, będziesz mógł go zobaczyć na tegorocznym Festiwalu Prędkości w Goodwood.
Brytyjskie korzenie
Pod maską kryje się nazwa znana każdemu, kto pamięta trend umieszczania amerykańskich silników w europejskich samochodach: 5,7-litrowy Chevrolet V8. Rozwija około 370 koni mechanicznych. Według współczesnych standardów nie jest to szybkie. Ale jak na rok 1967, jest to szybkie. Moc przekazywana jest za pośrednictwem pięciobiegowej manualnej skrzyni biegów. Tutaj nie ma płatków. Biegi zmieniasz ręcznie.
Głowice cylindrów w tym silniku są wyjątkowe. Mają charakterystyczny podwójny garb wielbłąda. Jest to charakterystyczna cecha wizualna, która po przywróceniu do stanu nowego została zachowana dokładnie tak, jak zamierzył Bruce.
Podwozie zostało wzięte bezpośrednio z oryginalnej ramy M6A. Autentyczność nie wchodziła w grę; było to obowiązkowe. A co z panelami nadwozia? Powstały w tych samych formach, których używał Bruce w swoich czasach. Nawet elementy złączne stanowiły dla zespołu wyzwanie. Wielka Brytania porzuciła imperialny system miar kilkadziesiąt lat temu, ale ten samochód właśnie tego wymagał. Nity karbowane, śruby, zaciski – wszystko to trzeba było obrobić z uwzględnieniem cali, ponieważ oryginalne okucia „mówiły” w jednostkach systemu angielskiego.
Wykonanie przedniej szyby okazało się koszmarem. Nie ma już więcej szablonów. Zespół musiał zeskanować odłamki oryginalnego szkła i wysłać te skany do specjalistów, którzy dosłownie musieli stworzyć nowe krzywizny z powietrza.
Białe i zielone duchy Colnbrook
Kolor nadwozia: biały Colnbrook. Krem. Ciepły. Nazwany na cześć małej fabryki, w której Bruce wpadł na ten wielki pomysł. Sklep ten znajdował się bezpośrednio pod drogą lotniczą ówczesnego lotniska londyńskiego (dziś Heathrow). Dlaczego właśnie tam? Izolacja akustyczna to mit; Ważna była prędkość. Bruce chciał mieć pewność, że między sesjami treningowymi a biurkiem nie marnuje się ani sekundy czasu.
W środku króluje nostalgia.
Wnętrze jest zielone. Nawiązuje do M2B, pierwszego samochodu Formuły 1 McLarena z 1966 roku, który był biały z zielonym paskiem. To wnętrze nie jest przeciążone. Żadnych ekranów. Żadnych przycisków, których nie widać w ciemności. Tylko winylowe siedzenia, podstawowe wskaźniki analogowe i gałka zmiany biegów z orzecha włoskiego. Prostota.
Czy to nie dziwne, że najprostsze narzędzia wydają się być najdokładniejsze?
Zazwyczaj MSO buduje maszyny, które krzyczą szybciej niż dźwięk. Tworzą bestie z limitowanej edycji, które są tak duże jak dom i zbierają kurz w garażach. A ten? Ten wydaje się inny. Jest wolniejszy. Cichy. I być może na tym polega jego wartość. To nie jest kolejny triumf techniczny. To hołd dla człowieka, który zbudował fabrykę pod samolotami lotniskowymi i chciał, aby jego samochód wyścigowy zabierał go do pracy.
Zostawimy Cię z tym samochodem: białym jak mleko, z zielonym wnętrzem, który stoi nieruchomo, gdy historia toczy się dalej.





















