Projekt pilotażowy ładowania pojazdów elektrycznych w Waszyngtonie za pośrednictwem latarni ulicznych: rozwiązanie o niskim poziomie ingerencji dla kierowców miejskich

14

Ładowanie pojazdów elektrycznych w mieście utknęło w ślepym zaułku. Problemem nie jest brak zainteresowania. Problemem jest logistyka. Jak dodać infrastrukturę wysokiego napięcia do zatłoczonych ulic bez niszczenia asfaltu, utrudniania ruchu lub zaśmiecania chodników nieporęcznymi szafami? Waszyngton testuje zaskakująco proste rozwiązanie. Zamień latarnie uliczne w stacje ładowania.

Brzmi zbyt prosto, żeby zadziałało. Jednak dla kierowców, którzy nie mają garażu, może to być jedyna skalowalna opcja, która nie wymaga „operacji” ze strony gminy.

Dlaczego latarnie uliczne?

Pomyśl o infrastrukturze, którą już posiadasz. Latarnie uliczne oświetlają każdą dzielnicę mieszkaniową i handlową. Są naprawione. Mają jedzenie. Stoją dokładnie tam, gdzie parkują samochody.

Budowa tradycyjnej ładowarki poziomu 2 lub 3 wymaga rowów. Wymagane pozwolenia. Aby ułożyć nowe kanały kablowe z sieci, należy otworzyć drogę. To jest drogie. To jest powolne. Jest to destrukcyjne (przerywa zwykły sposób życia).

Dostosowanie istniejącego słupa pozwala uniknąć koszmaru inżynierii lądowej. Nie budujesz nowych rzeczy. Modernizujesz stare.

Projekt pilotażowy Voltpost

Waszyngton przechodzi od teorii do praktyki. Voltpost, startup skupiony specjalnie na tej niszy, oferuje program pilotażowy. Planują zainstalować do 16 ładowarek bezpośrednio na istniejących słupach oświetlenia ulicznego.

To nie jest koncepcja spekulacyjna. Jest to partnerstwo z lokalnymi stronami zainteresowanymi energią i środowiskiem. Celem jest konkretne wdrożenie.

Technologia? Ładowanie poziomu 2.

Dlaczego poziom 2? Ponieważ współgra z zachowaniem kierowców parkujących przy krawężniku. Nie zatrzymujesz się na pięć minut. Zostawiasz samochód na cztery, sześć lub osiem godzin na noc. Ładowarka poziomu 2 zapewnia wystarczającą moc, aby naładować wyczerpany akumulator podczas snu. Nie wymaga ogromnych modernizacji elektrycznych wymaganych do szybkiego ładowania prądem stałym.

„Zamiast tworzyć pełną stację z własną infrastrukturą, rowami i dedykowanymi połączeniami, pomysł polega na dostosowaniu istniejącego wyposażenia miejskiego w celu dodania funkcji ładowania”.

Kompromis

Jest niuans. Poziom 2 jest powolny.

Jeśli potrzebujesz ładowania w ciągu dwudziestu minut, to nie pomoże. Jeśli jednak mieszkasz w apartamentowcu bez wyznaczonych miejsc lub parkujesz na ulicy po godzinie 18:00, wygrywa powolność, ale regularność. Podłączasz maszynę. Budzisz się. Jesteś w drodze.

Waszyngton testuje wody. Jeśli te 16 urządzeń okaże się wykonalne, model będzie można powielić w miastach, które w przeciwnym razie byłyby sparaliżowane wysokimi kosztami infrastruktury.

Pytanie nie jest zbyt techniczne. Jest polityczny. I logistyczne.

Czy miasta będą w stanie zmodernizować swoje sieci oświetleniowe, aby obsługiwały przepływ dwukierunkowy? Czy będą w stanie wytrzymać obciążenie bez przerwy?

Voltpost twierdzi, że tak. Latarnie już są. Prąd jest już dostarczony. Jedyne czego brakuje to złącza.

Zobaczymy, czy Waszyngton pierwszy się zapali.

Zapomnij o neonowym blasku superładowarek Tesli i wyścigu o moc 350 kW na stacjach Ionity. To nie ta historia. Sieci te są przeznaczone do podróżowania autostradami, zatrzymując się na 20 minut, aby naładować się do 80% przed wypiciem kawy. Ale dla milionów mieszkańców miast, którzy mieszkają w mieszkaniach, parkują na ulicy i nie mają własnego parkingu, taka prędkość nie ma znaczenia. Głównym problemem nie jest szybkie ładowanie. Chodzi o to, aby budzić się każdego ranka z wystarczającą ilością energii, aby przetrwać dzień bez zmartwień.

To podejście rozwiązuje inny problem. Mówimy o codziennej rutynie, a nie o wielkich podróżach.

Ukryta złożoność sieci energetycznej

Atrakcyjność jest oczywista: miasta mają już gęstą „szkieletową” strukturę sieci elektrycznych. Każda latarnia uliczna jest potencjalnym węzłem. Ale wymiana żarówki na gniazdko samochodowe nie jest trywialną zmianą sprzętu. Nie można po prostu podłączyć do istniejącego łańcucha LED.

Moc sieci jest zwykle niewystarczająca do ciągłego ładowania przy dużym zużyciu energii. Sieci lokalne wymagają wzmocnienia. Konieczna jest modernizacja urządzeń ochronnych. Wymagane jest wzmocnienie linii kablowych. Musimy zintegrować systemy płatności. Co najważniejsze, należy zarządzać obciążeniem, aby zapobiec tworzeniu się nowych szczytów mocy, które mogłyby zdestabilizować lokalne źródła zasilania.

Los Angeles już testuje tę technologię. Zainstalowali ładowarki bezpośrednio na latarniach ulicznych, korzystając z istniejących obwodów podziemnych. Argumentem jest ekonomia: rozwój ładowania przy krawężniku bez konieczności otwierania całej ulicy lub instalowania nowych, dużych podstacji. Europa ma swoich własnych graczy, takich jak Ubitricity, którzy budują punkty ładowania w latarniach ulicznych i meblach miejskich, w szczególności podejmując wyzwanie, jakim jest uzupełnienie dostaw energii na ulicach mieszkalnych.

Miasto ma już szkielet. Celem jest wzmocnienie żył.

Praktyczność ponad rozrywkę

Czy robi wrażenie jak stacja doładowania? Nie. Ale czy jest to bardziej praktyczne dla przeciętnego kierowcy? Często tak. Samochód stoi na biegu jałowym przez ponad 90% czasu. Rozproszone wolne ładowanie wzdłuż ulic osiedlowych mogłoby pokryć większą część dziennego dystansu, nie zmuszając kierowców do planowania swojego życia wokół stacji publicznych. Eliminuje to potrzebę „rytuału pełnego ładowania” – napełniania akumulatora po brzegi każdej nocy – i zastępuje go powolnym ładowaniem, które stale utrzymuje poziom naładowania akumulatora.

Ale skala jest kluczowa. Kilka eksperymentalnych filarów to dobry ruch PR. Jednak tysiące niezawodnych, niedrogich i dobrze obsługiwanych lokalizacji zmienia zasady gry. Jeśli sprzęt ulegnie awarii lub sieć będzie niedostępna, obietnica znika.

Miejskie możliwości

Chodzi tu nie tylko o techniczną, ale także miejską stronę problemu. Chodzi o wykorzystanie infrastruktury, która jest już w ziemi, aby pojazdy elektryczne były mniej destrukcyjne dla środowiska i mniej zależne od ogromnych projektów budowlanych.

We Francji szansa jest jeszcze bliższa. Pomyśl o parkometrze i ładowarce jak o jednym urządzeniu. Zapłaciliśmy za miejsce i energia zaczęła płynąć. Upraszcza to doświadczenie użytkownika. Jedna transakcja. Jedna aplikacja. Jeden filar.

Nie zastępuje to sieci autostrad. To jest dodatek. A dla mieszkańców apartamentowców może to być jedyne rozwiązanie, które sprawi, że przejście na pojazdy elektryczne naprawdę się sprawdzi.

Попередня статтяJak znaleźć maksymalny uciąg pojazdu (dane z lat 2006–2009)
Наступна статтяJak sterowniki hamulców ciężarówek zapobiegają wypadkom z łańcuchem